|
Małgorzata Tasior
Renata Kamoda
Scenariusz dla
uczniów klas starszych szkoły podstawowej i gimnazjum.
W scenariuszu (dotyczy lekcji
gimnastyki) wykorzystano fragmenty książki pt.
„Poetycki Kalendarz Młodych” (propozycje materiałów
repertuarowych dla dziecięcych i młodzieżowych
zespołów małych form teatralnych. Praca zbiorowa,
Katowice 1981).
Kostiumy i scenografia – propozycje
Rzecz dzieje się w Starożytnej Grecji. Uczniowie i
nauczyciele ubrani według ówcześnie obowiązującej
„mody” (prześcieradła przewiązane na ramieniu,
odpowiednio przepasane, na nogach sandały, nauczyciele
mogą mieć głowy przyozdobione wieńcem laurowym).
Na widocznym miejscu można umieścić rozkład zajęć z
nazwiskiem wykładowcy (np. 1.Literatura – wykłada
profesor.............).
Wskazane jest wyeksponowanie fragmentów starożytnej
architektury (np. wykonane z tektury, luźno stojące
kolumny, arkady przyozdobione bluszczami).
Czas trwania około 30 minut.
Lekcja literatury
( scena rozgrywa się w sali lekcyjnej; uczniowie
nadal hałasują
pomimo sygnału rozpoczynającego zajęcia)
Osoba I Uwaga! Cisza! Skończcie ten koncert
Widać Krasusa na horyzoncie.
(wchodzi profesor ze zwojem papirusowym – pracami
uczniów)
Krasus Witajcie uczeni w piśmie i mowie
Słuchajcie, co mądry człowiek Wam powie.
Przyszedłem do Was, choć powiem szczerze,
Gdy na Was patrzę żałość mnie bierze
Tu w ręku Wasze sprawdziany trzymam
I myślę sobie – Czyja to wina,
Że takie błędy wszędzie sadzicie,
Przecież Wy pisząc nic nie myślicie
Praca za pracą – od błędów się roi,
Choć człowiek ucząc niemal się troi
I tak na przykład ...
Jak wytłumaczysz drogi Arturo
Twoją pisownię wyrazu „KÓRO”
Skąd Ci się tutaj o z kreską wzięło
Jak podsumujesz swe arcydzieło?
Arturo Czy ja naprawdę źle napisałem?
Przecież wymienne „ó” stosowałem.
Krasus Chyba to wziąłeś z wyrazu obcego
Może mi tylko powiesz z jakiego.
Arturo Miałem do tego prościutki powód
Gdyż się wymienia kura – na kogut.
Krasus O na Atenę, ja dziś zwariuję
Jak wszystkie błędy Wam podsumuję.
(zniecierpliwiony Krasus przegląda pozostałe prace)
Krasus A w słowie „KÓCYK”, co wymyśliłeś,
I jak o z kreską tu wymieniłeś?
Arturo Ależ to proste, to nic takiego
Wymienić kuca na konia wielkiego.
Krasus Chyba masz rację mój drogi panie
Twoja pisownia historią się stanie
Nikt nie posądzał Twej tęgiej głowy
O tak szeroki horyzont myślowy.
Pozwól mi jeszcze tylko nadmienić
I twoją twórczość krótko ocenić.
Stawiam jedynkę Twej wyobraźni
Nie chcę Cię dłużej przed klasą błaźnić.
...
Mam ja następną tu perełeczkę
Proszę Stankusa tu na chwileczkę.
Twoja pisownia też bardzo słaba
Pokaż mi proszę jak pisać żaba.
( uczeń pisze na tablicy żaba przez „rz”)
Krasus O wyśmienicie! Mamy Geniusza!
Twa mądrość coraz mocniej mnie wzrusza!
Wytłumacz proszę wszystkim kolegom,
„Rz” w wyrazie żaba – dlaczego?
Stankus Ależ to proste, niech każdy słucha
Żaba wymienia się na ropucha.
(następuje chwila zadumy, Krasus spogląda surowo na
uczniów)
Krasus Tak na Was patrzę i sobie myślę,
Że dziś na Olimp was jeszcze wyślę.
Niechaj bogowie się teraz męczą
I niech się Wami oni podręczą
Talentów takich nie można stracić,
Trzeba ojczysty język wzbogacić.
Księga rekordów Was potrzebuje,
Ja Wasze prace opublikuję
( dzwonek, uczniowie próbują wychodzić)
Krasus Gdzie, gdzie pędzicie, musicie wiedzieć-
Chciałem Wam jeszcze - żegnam powiedzieć.
( uczniowie wybiegają na przerwę słysząc muzykę
„Grek Zorba”
zaczynają tańczyć, po chwili rozbrzmiewa dzwonek i
zaczyna się
lekcja gimnastyki Janus Filipus I wbiega do sali
kozłując piłkę,
daje sygnał gwizdkiem, nastaje cisza)
Gimnastyka
Filipus Baczność, spocznij, kolejno odlicz.
(klasa odlicza – okazuje się, że brakuje jednej
osoby)
Filipus Szlachetna Aurelio. Bądź łaskawa podać
imię
nie przybyłego na dzisiejsze zajęcia
(tymczasem wbiega spóźniony uczeń i krzyczy:)
Uczeń Byłem nauczycielem pierwszy raz i
ostatni.
Filipus O! Co też chłopczę to bredzi?
Uczeń O Filipusie, Wyznam Ci wszystko
jak na spowiedzi.
Przyśniło mi się wczoraj -
wiecie jak we śnie bywa czasem.
Że byłem... Panem profesorem
i – że uczyłem nasza klasę.
Ale się czułem, jak to we śnie
sobą i Panem równocześnie.
Pan to były ręce i głowa,
A ja ta dolna połowa.
Więc idę rano przez podwórze,
w sandałach i Pana garniturze,
Idę do naszej klasy i marzę
No, ja dopiero im pokażę!
Takich jak ja nauczycieli
to oni wcale nie widzieli!
Bo najważniejsze, proszę wierzyć
to mięć podejście do młodzieży.
Filipus Trudno uwierzyć nam w twoje słowa
Mnie osobiście już boli głowa
Uczeń Ależ to prawda Pan mi nie wierzy
Ja Panu wszystko wyznaję szczerze
Proszę posłuchać co dalej było
Co mi się jeszcze w nocy przyśniło
Pędzę do klasy jak na skrzydłach
A moja klasa jak mnie wita?
Parkiet calutki zachlapany
I wszyscy wyją jak pawiany!
Pamiętam dobrze, bo przedwczoraj
tak witaliśmy profesora.
Zadrżałem... jak dam sobie radę
Z tym, z przeproszeniem wyjącym stadem?
Jakich mam użyć słów i gestów
Kiedy ja jeden, a ich czterdziestu!
Krzyknąłem – spokój!
Krzyknąłem – cisza!
Ale mnie nawet nikt nie usłyszał ...
Stchórzyłem. Co tu gadać wiele?
Nawet schowałem się do szatni
Wołając: Byłem nauczycielem
Pierwszy raz i ostatni!
I to już wszystko, mówiłem szczerze –
Filipus i myślisz może, że ja w to wierzę?
Czas nam ucieka, więc dosyć tego
Karę surowa poniesiesz kolego.
Pompki, przysiady i dwa przewroty
Zabieraj mi się już do roboty!
Następnie biegnij wolnym truchcikiem
Tu się wykażesz sportowym wynikiem.
(uczeń biega i ćwiczy, ale w pewnym momencie
rezygnuje)
Uczeń Ja już nie mogę, nie mogę ale ...
Filipus Już się do szkoły nie spóźnisz wcale
A pozostali sandałki ściągać,
Będziemy zaraz nóżki oglądać
(wszyscy ściągają sandały, profesor przechadza się
niezadowolony)
Filipus Trzeba mieć chociaż za grosz wyobraźni
–
Natychmiast czyścić nogi do łaźni!
(w tym momencie rozlega się dzwonek, uczniowie w
czasie przerwy
urządzają koncert ) Wszyscy śpiewają na melodię
przyśpiewek
ludowych.
Wszyscy Buda, buda, buda musi być
Gdyby nie buda, byłaby nuda
Buda , buda, buda musi być.
Dyro dyro dyro musi być.
Gdyby nie dyro, człowiek by zginął.
Przerwy, przerwy, przerwy muszą być.
gdyby nie przerwy straciłbyś nerwy.
Polski, polski, polski musi być.
Solista na mel. „Jolka, Jolka”
Emigrowałem z lekcji tych od rana
Wszyscy Polski, polski, polski musi być.
Matma, matma, matma musi być.
Solista na mel. „Kto za tobą w szkole
ganiał” Tak bardzo się starałem,
A ty dalej gnębisz mnie.
Wszyscy Matma, matma, matma musi być.
I historia także musi być.
Solista na mel. Powróćmy jak za dawnych lat
Wszyscy I historia także musi być.
I angielski także musi być
Solista na mel. Goodbye my love goodbye
Wszyscy I angielski także musi być.
I biologia także musi być
Tłuczesz do głowy cykl rozwojowy.
i biologia także musi być.
Geografia także musi być
Solista na mel. Morza szum, ptaków śpiew
Złota plaża pośród drzew
Wszyscy Geografia także musi być
Chemia, chemia, chemia musi być
Gdyby nie chemia, człek by zmizerniał
Chemia, chemia, chemia musi być.
I fizyka także musi być
Solista na mel. Przeżyj to sam Przeżyj
to sam
Wszyscy I fizyka także musi być
Do plastyki podejście się ma
Jak nie masz bloku, to pożycz z boku
Do plastyki podejście się ma
Solista nieśmiało Kolorowe kredki w
pudełeczku noszę
Wszyscy I technika także musi być
Solista na mel. Mam chusteczkę haftowaną
Mam młoteczek i deseczkę na lekcji techniki.
Tym młoteczkiem w tą deseczkę
Powbijam gwoździki.
Wszyscy I technika także musi być.
I muzyka także musi być.
Solista na mel. Śpiewać każdy może
trochę lepiej
Lub trochę gorzej, ale nie o to chodzi
Jak co komu wychodzi..
Stoję przy mikrofonie niech mnie który
przegoni , bo ja się w cale nie chwalę
Ja po prostu mam talent
Wszyscy I muzyka także musi być.
Gimnastyka także musi być
Gdy długo ćwiczysz rekord zaliczysz
Gimnastyka także musi być.
(odzywa się dzwonek, uczniowie biegają)
Lekcja Etyki
Osoba I Koniec nasz bliski, wszyscy słuchajcie
Za swoje ławy wnet zasiadajcie
Nadchodzi dla nas czas bardzo srogi
Nowakus IV wnet wejdzie w progi.
(wchodzi dumnie Nowakus, zapada cisza)
Nowakus Zeus mi świadkiem, Wyście są dranie
Ja miałem o Was lepsze mniemanie.
Ojcowie wasi wstydzić się muszą,
Że mają dzieci z rogatą duszą.
Kiedy się w listę uwag wpatruję
Niejedna z nich mnie wciąż załamuje.
Ja nie chcę dłużej się denerwować,
Zacznij Antonio je deklamować.
(robi się szmer, słychać głosy uczniów)
Nowakus Czemu ty szemrasz i gadasz bez przerwy?
Ja mam przez Ciebie zszarpane nerwy!
Czemu robicie tak dziwne minki?
Wszystkim Wam zaraz wstawię jedynki!
Niech ja już dłużej tego nie znoszę,
Moja Antonio bardzo cię proszę,
Przeczytaj wszystkie z księgi uwagi,
A od was żądam trochę powagi!
Zaś obwiniony niechaj tu stanie,
Czeka go zaraz niechybne lanie.
Antonia Fundamentos uderzył Gnysusa patykiem
Wyrażał się przy tym grubiański językiem
(Fundamentos wychodzi na środek)
Antonia Haniebna rzecz wczoraj zdarzyła się
wielce
Nasz kolega Dawidon stojąc w kolejce
Stelmachusowi, który go ponoć nie słuchał
Z furią i gniewem napluł do ucha.
Nowakus Dosyć Antonio! Zaniechaj czytania
Nadszedł czas kary, nadszedł czas lania.
Na swą obronę, co mi powiecie?
Czy wytłumaczyć się jakoś chcecie?
Fundamentos Owszem, patykiem machnąłem, ale
Ja winy w sobie nie widzę wcale.
Dawidon Nie moja wina, nie chciał mnie słuchać
Więc mu zacząłem do ucha dmuchać.
Nowakus Czy ja tak dużo od was wymagam,
Nawet jedynka wam nie pomaga
I oczywiście nie ma winnego
Lecz ja nauczkę wynoszę z tego.
A teraz żegnam was do widzenia,
Mnie się należy chwila wytchnienia.
(uczniowie wybiegają na przerwę i ponownie tańczą w
rytm muzyki Grek Zorba)
mgr Małgorzata Tasior – nauczyciel bibliotekarz
mgr Renata Kamoda – nauczyciel sztuki
Szkoła Podstawowa nr 37 w Krakowie
|