Dariusz Wochna
REFLEKSJE NAD ZAŁOŻENIAMI REFORMY EDUKACJI

Reforma systemu oświatowego w Polsce stała się faktem 1 września 1999 roku. Ustawa o systemie oświaty z 7 września 1991 roku, funkcjonująca niecałe 9 lat, była wielokrotnie nowelizowana, lecz najważniejsze zmiany wprowadziły ustawy z 25 lipca 1998 roku o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw i z 8 stycznia 1999 roku – przepisy wprowadzające reformę ustroju szkolnego. Ostatnie nowelizacje wprowadzono już w 2000 roku ustawą z 21 stycznia o zmianie niektórych ustaw związanych z funkcjonowaniem administracji publicznej oraz z 18 lutego o zmianie ustawy – Karta nauczyciela oraz o zmianie niektórych innych ustaw.
Ustawa o systemie oświaty to podstawowy dokument, który stanowi o ustroju oświaty w Polsce, o organach prowadzących i nadzorujących szkoły i placówki oświatowo-wychowawcze oraz o ich funkcjach i zadaniach, o funkcjonowaniu szkół i placówek oświatowo-wychowawczych wszystkich rodzajów oraz o ich finansowaniu.
Reformie oświaty przyglądamy się wszyscy od kilku miesięcy. Ma ona swoich zwolenników i przeciwników, każdy patrzy na nią ze swojego punktu widzenia, przedstawia własne opinie i ma swoje zdanie. Nauczyciel, uczeń, rodzic, przedstawiciel administracji, rządu czy człowiek stojący zupełnie z boku – widzi, co innego. Edukacja jest jednak tak ogromnym obszarem, że wszystkiego nie da się objąć ani zadekretować.
Założenia reformy edukacji zostały oparte na sześciu filarach określonych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej:
- Nowy ustrój szkolny
- Zewnętrzny system egzaminacyjny
- Rozdział zarządzania od nadzorowania
- Nowy status zawodowy nauczyciela
- Nowe zasady finansowania szkolnictwa
- Reforma programowa
Od samego początku byłem zwolennikiem reformy oświaty. Uważałem, że samodzielność uczenia się, odejście od encyklopedyzmu, sprawdzanie zastosowania wiedzy, czyli umiejętności, a przede wszystkim przyjazna dla uczniów szkoła, to nareszcie to, na co wszyscy czekali od wielu lat.
Niestety, chociaż nadal jestem zwolennikiem reformy, mój optymizm jakby przygasał. Piszę te słowa z punktu widzenia nauczyciela, a ściślej dyrektora szkoły i nie, dlatego, że coraz więcej mówi się o racjonalizacji sieci szkół – czyli o likwidacji szkół małych. Piszę, dlatego, że na dalszy plan odchodzą kwestie programowe reformy edukacji, kompetencje nauczycieli i uczniów a wysuwają się problemy natury finansowej.
Moje refleksje na temat reformy oświaty wynikają z prawie dwudziestoletniego stażu pracy pedagogicznej oraz dziewięcioletniego stażu pracy na stanowisku dyrektora szkoły i są poglądami zupełnie prywatnymi.

Najbardziej spektakularnym elementem reformy było stworzenie nowych typów szkół oraz likwidacja niektórych ich typów istniejących obecnie. Nowy ustrój szkolny obejmuje etapy edukacji od przedszkola do studiów doktoranckich. Nauczanie w przedszkolach pozostaje nieobowiązkowe. Nieobowiązkowe jest również uczestnictwo w zajęciach tzw. „zerówki” specjalnego oddziału przedszkolnego dla sześciolatków. Obowiązkową naukę rozpoczynają siedmiolatki w pierwszej klasie nowej, sześcioletniej szkoły podstawowej. W pierwszym etapie, obejmującym klasy I-III, zrezygnowano z podziału na tradycyjne lekcje, przerwy i przedmioty, pozostawiając organizację zajęć nauczycielowi. Realizując program nauczania, nauczyciel dostosowuje czas trwania zajęć, dobór treści programowych oraz sposób przeprowadzania zajęć do możliwości i zainteresowań uczniów. Również na drugim etapie szkoły podstawowej (klasy IV-VI) zrezygnowano z podziału na tradycyjne przedmioty, zastępując je tzw. kształceniem blokowym. Uczniowie klas IV-VI zapoznają się z poszczególnymi dziedzinami wiedzy podczas zajęć mających charakter bloków przedmiotowych, które obejmują od dwóch do czterech tradycyjnych dyscyplin akademickich, np. blok przedmiotowy "przyroda" zawiera zagadnienia z dziedziny biologii, geografii, chemii i fizyki. W system "kształcenia blokowego" wplecione zostały tzw. programy wychowawcze (wychowanie patriotyczne i obywatelskie, kultura informacyjna). W wieku lat trzynastu (VI klasa) uczniowie kończą szkołę podstawową, składając pierwszy w życiu poważny egzamin sprawdzian kompetencji. Niezależnie od wyniku sprawdzianu wszyscy rozpoczynają naukę w gimnazjum.
Trzyletnie gimnazjum kształci według tradycyjnego podziału na przedmioty, które odpowiadają przedmiotom nauczanym obecnie w liceach ogólnokształcących. Wprowadzone w starszych klasach szkoły podstawowej programy wychowawcze ulegną rozszerzeniu o edukację filozoficzną, ekologiczną oraz obronę cywilną i wystąpią w gimnazjum pod nazwą ścieżek edukacyjnych międzyprzedmiotowych. Naukę w gimnazjum kończy kolejny egzamin preorientujący, którego celem jest określenie stanu wiedzy i umiejętności ucznia, a jego wynik będzie stanowił o dalszej karierze absolwenta. Od wyniku tego sprawdzianu będzie bowiem w dużej mierze zależało, do jakiej szkoły zawodowej lub do którego z liceów profilowanych zostanie on przyjęty. Jest to pierwszy, poważny wybór, przed jakim stanie szesnastolatek.
Na drugim szczeblu szkolnictwa średniego zreformowany system edukacji proponuje tylko dwa typy szkół: kończące się egzaminem maturalnym trzyletnie liceum profilowane oraz szkołę zawodową, w której po dwuletnim okresie nauki należy zdać egzamin zawodowy. Reforma przewiduje bowiem likwidację techników i liceów zawodowych. Nauka w liceum profilowanym obejmie trzy typy przedmiotów: wspólne dla wszystkich profili zajęcia w zakresie podstawowym, zajęcia zintegrowane oraz przedmioty odpowiadające poszczególnym profilom. Analogicznie jak w przypadku gimnazjum, również w liceum profilowanym występują programy wychowawcze w postaci ścieżek edukacyjnych międzyprzedmiotowych. Kończący naukę w liceum egzamin maturalny umożliwia kontynuację nauki na studiach i w szkołach policealnych. Ukończenie liceum lub szkoły zawodowej zamyka okres nauki obowiązkowej tzw. obowiązku szkolnego.
Szansy na zdobycie wyższego wykształcenia nie stracą również absolwenci szkół zawodowych. Po złożeniu egzaminów zawodowych mogą podjąć naukę w dwuletnim liceum uzupełniającym. Jeśli pomyślnie przejdą przez egzamin maturalny, mogą dołączyć (choć z rocznym opóźnieniem) do absolwentów liceów w szkołach wyższych i policealnych.
Szkolnictwo wyższe zostało zorganizowane dwustopniowo: w przypadku uczelni akademickich pojawiają się trzyletnie studia wyższe pierwszego stopnia zakończone licencjatem oraz dwuletnie, uzupełniające studia magisterskie. Bez zmian pozostały jednolite, pięcioletnie studia magisterskie. W podobny sposób zorganizowano kształcenie w wyższych uczelniach zawodowych; wyróżnia je brak jednolitych, pięcioletnich studiów magisterskich. Ostatnim etapem edukacji będą organizowane przez poszczególne wydziały uczelni studia doktoranckie. Poza szkołami wyższymi absolwenci liceów (zarówno profilowanych, jak i uzupełniających) mogą kontynuować naukę w trzyletnich kolegiach (np. kolegiach językowych) lub w dwuletnich szkołach policealnych, w których naukę kończy egzamin zawodowy.
W nowych typach szkół zajęcia zorganizowane będą w odmienny niż dotychczas sposób. Założeniem reformy jest odejście od przeładowanych programów nauczania, w których poszczególne przedmioty odpowiadają dyscyplinom akademickim, na rzecz takich zajęć, dzięki którym będzie można dostrzec indywidualność dziecka, położyć nacisk na rozwój jego osobowości, predyspozycji i możliwości.
Nauczyciel może prowadzić zajęcia według jednego z programów zaproponowanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej lub opracować własny, autorski program nauczania. Program musi być zgodny z centralnie ustalonym tzw. minimum programowym oraz zaaprobowany przez radę pedagogiczną.
Sposób organizacji zajęć w gimnazjum nie różni się zbytnio od systemu obecnie spotykanego w starszych klasach szkoły podstawowej i w liceum ogólnokształcącym. Wykładane są tradycyjne przedmioty: język polski, matematyka, historia, fizyka z astronomią czy chemia. Nowością jest wprowadzenie zajęć z informatyki w wymiarze dwóch godzin tygodniowo. Lekcje muzyki, plastyki, techniki oraz informatyki powinny być organizowane w grupach o różnym poziomie zaawansowania. Zajęcia z poszczególnych przedmiotów mają być przeplatane treściami wychowawczymi, których zakres został rozszerzony w porównaniu do szkoły podstawowej o tematy z dziedziny edukacji ekologicznej, filozoficznej oraz obrony cywilnej. Na tym poziomie edukacji przedmioty te zostały nazwane ścieżkami edukacyjnymi międzyprzedmiotowymi.
Nauczanie w trzyletnim liceum profilowanym będzie odbywać się według rozszerzonych programów z niektórych przedmiotów. Jest to przeformułowanie obecnego podziału na klasy o różnych profilach, np. klasy matematyczno-fizyczne czy biologiczno-chemiczne. Uczniowie będą uczęszczać na trzy rodzaje zajęć. Po pierwsze: zajęcia właściwe dla danego profilu będą to lekcje zorganizowane na wyższym poziomie zaawansowania, obowiązkowe dla tych, którzy wybrali dany profil. Po drugie: zajęcia zintegrowane (kultura i sztuka, człowiek i środowisko, człowiek i świat współczesny), uzupełniające programy poszczególnych profili. Uczniowie będą uczęszczać na te lekcje z grupy zajęć zintegrowanych, których nie przerabiali w ramach przedmiotów właściwych dla wybranego przez siebie profilu. Po trzecie: wszyscy będą uczęszczać na zajęcia wspólne w zakresie podstawowym język polski, matematykę, języki obce, wychowanie fizyczne, obronę cywilną oraz religię lub etykę (łącznie zajęcia wspólne zajmą około 16-18 godzin tygodniowo). W porównaniu do gimnazjum rozszerzona zostanie liczba ścieżek międzyprzedmiotowych. Dodatkowe treści wychowawcze oscylują wokół zagadnień związanych z edukacją medialną, czytelniczą i informacyjną oraz edukacją ogólnotechniczną. Naukę w liceum kończy egzamin państwowy - matura.
Reforma wprowadza nowy system oceniania postępów w nauce, jakie osiągają uczniowie na poszczególnych etapach kształcenia. Egzaminy będą przygotowywane i przeprowadzane przez Centralną Komisję Egzaminacyjną i Regionalne Komisje Egzaminacyjne, instytucje niezależne zarówno od szkoły, jak i kuratoriów oświaty.
System oceniania i kontrolowania składa się z trzech poziomów i obejmuje wszystkich uczniów kończących dane typy szkół. Na poziomie szkoły podstawowej wprowadzony zostanie sprawdzian kompetencji ucznia po zakończeniu nauki w tej szkole. Nie będzie on miał charakteru selekcyjnego (ponieważ kształcenie w gimnazjach jest obowiązkowe i wszyscy absolwenci szkół podstawowych znajdą w nich dla siebie miejsce), lecz dostarczy uczniom i ich rodzicom, a także szkołom podstawowym i gimnazjom informacji o poziomie osiągnięć absolwenta 6-klasowej szkoły podstawowej.
Sprawdzian preorientujący odpowiednik przedwojennej "małej matury" przeprowadzany będzie na zakończenie nauki w gimnazjum. Podane w postaci punktów wyniki zadecydują o możliwościach dalszego kształcenia absolwentów. Liczba punktów, jaką uzyskają oni w czasie sprawdzianu preorientującego, ma decydować o przyjęciu do danej szkoły średniej, co oznacza, iż licea profilowane i szkoły zawodowe będą określały minimalną liczbę punktów, jaką musi uzyskać kandydat, aby zostać przyjętym. Równocześnie gimnazjum uzyska możliwość nie tylko mierzenia poziomu osiągnięć absolwentów, lecz także badania, poprzez porównanie ich z wynikami, gdy rozpoczynali naukę, przyrostu wiedzy i umiejętności w trakcie nauki.
Reforma nie przynosi drastycznych zmian w systemie zarządzania oświatą jest to raczej kontynuacja zapoczątkowanego jeszcze w 1990 roku nurtu przemian zmierzających do powiązania szkolnictwa podstawowego i średniego z organami samorządu terytorialnego. W tym miejscu reforma oświaty związana jest bezpośrednio z innym wielkim projektem rządowym reformą administracyjną kraju. Nowy system zarządzania przewiduje pozostanie szkół podstawowych i nowo powstałych gimnazjów pod zarządem gmin i przejście liceów profilowanych, szkół zawodowych oraz placówek szkolno-wychowawczych (np. szkół specjalnych, domów dziecka), które były prowadzone przez kuratorów oświaty, pod zarząd powiatów. Oznacza to, iż jednostki samorządowe stały się organami prowadzącymi szkoły i placówki oświatowe. Są, więc odpowiedzialne za ich funkcjonowanie od strony organizacyjnej i finansowej, będą również, na wniosek odpowiednich komisji, powoływały i odwoływały dyrektorów szkół. Kwestie dotyczące prawnych i merytorycznych aspektów funkcjonowania szkół pozostają w gestii administracji państwowej, rządowej i wojewódzkiej. Nadzór pedagogiczny nadal sprawują kuratoria oświaty, egzaminy będą przeprowadzane przez Centralną Komisję Egzaminacyjną i Regionalne Komisje Egzaminacyjne.

Jednym z największych atutów reformy miało być nauczanie blokowe, ścieżki przedmiotowe, szansa wykorzystania naturalnej potrzeby uczenia się, logicznego wiązania zdobytej wiedzy, powiązania nauki z otaczającym nas światem i rzeczywistością oraz umiejętności zastosowania wiedzy w praktyce. Jednak hasła programowe głoszone przed wprowadzeniem reformy nie mają odniesienia w rzeczywistości. Tak naprawdę chodziło o wprowadzenie znacznych oszczędności finansowych w oświacie. Niż demograficzny wykorzystuje się do zamykania małych szkół, do tworzenia liczniejszych klas, szkół „molochów”, a nie do poprawy warunków pracy nauczycieli i uczniów.
Twierdzenia, że z małych wiejskich szkół dzieci wychodzą niedouczone, gdyż sami nauczyciele są niedouczeni, są grubo przesadzone. Większość posłów, którzy uważają, że należy likwidować małe szkoły, takie właśnie szkoły kończyła. Niestety, ludzie zapominają gdzie nauczyli się czytać i pisać, pamiętają tylko gdzie ukończyli studia wyższe ewentualnie szkołę średnią.
Szkoła, w której pracuję od 1983 roku, jest wiejską szkołą. Od 1993 roku pracując na stanowisku dyrektora szkoły, każdego roku szkoła zmieniała się na korzyść, tak pod względem warunków pracy, jak również poziomu świadczonych usług edukacyjnych. Doprowadziłem do zakończenia rozbudowy szkoły z przeznaczeniem na Gimnazjum, poprawiłem diametralnie warunki pracy i nauki w starej części szkoły poprzez między innymi zmianę systemu ogrzewania z piecowego na centralne ogrzewanie, budowę sanitariatów , sali gimnastycznej, utworzenie dwóch pracowni komputerowych, 1 w szkole podstawowej i 1 w gimnazjum, wprowadzenie zajęć z języków zachodnich od klasy pierwszej / angielskiego, niemieckiego/, wprowadzenie informatyki również od klasy pierwszej. Szkoła posiada własną stronę w Internecie, swoje strony mają też uczniowie naszej szkoły. Wszyscy nauczyciele ukończyli kursy komputerowe w Wojewódzkim Ośrodku Metodycznym, organizują zajęcia w pracowni komputerowej, teraz wyposażonej w sprzęt otrzymany w ramach akcji „Internet w każdej gminie”.
Nasza oferta edukacyjna przewyższa ofertę niejednej dużej szkoły miejskiej, a wszystko to działo się przed wprowadzeniem reformy oświaty.
W miesiącu styczniu 2000 roku przeprowadziliśmy mierzenie jakości pracy szkoły z zastosowaniem diagnostyki komputerowej. Na podstawie wyników opracowaliśmy program rozwoju szkoły, uwzględniając poprawę w słabszych obszarach pracy szkoły, a także sugestie rodziców, uczniów i nauczycieli.
Niestety, reforma oświaty polegająca głównie na oszczędnościach finansowych, nie promuje w żaden sposób szkół dobrych a szkoły duże, gdzie za uczniami przyjdą duże pieniądze. Gminy borykające się z trudnościami finansowymi będą zamykać szkoły. A gdzie dobro dzieci, gdzie idee reformy?

Generalnie kierunek zmian dotyczących awansu zawodowego nauczycieli jest dobry, ale zawiera szereg nie dopracowanych elementów a nawet niepożądanych skutków dla reformy oświaty. Jednym z istotniejszych mankamentów jest łączenie mianowania nauczyciela z zatrudnieniem na zasadzie mianowania. Oznacza to, że nauczyciele zatrudnieni na część etatu, lub zwolnieni w ramach reorganizacji szkół, straci prawo nabyte i nie uzyska statusu nauczyciela mianowanego. Dotychczas nauczyciel mianowany zachowywał przez pięć lat prawo do zatrudnienia na zasadzie mianowania w przypadku powrotu do zawodu. Kolejnym słabym punktem jest antymotywacyjność systemu awansów. Nawet bardzo dobry, doświadczony nauczyciel, który nie uzyska możliwości pracy na cały etat, np. ze względu na zmiany organizacyjne wprowadzone przez reformę strukturalną – nie będzie mógł awansować, gdyż mianowanie wiąże się z pracą w pełnym wymiarze.
Jednak największe perturbacje na rynku pracy nauczycieli wywoła określenie przez Ministra Edukacji Narodowej minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli. Zostawiając samorządom lokalnym możliwość określania regulaminu wynagradzania nauczycieli MEN preferuje tylko bogate gminy. Gmina, która będzie dysponować wystarczającymi środkami finansowymi, może podwyższać wynagrodzenie nauczycieli według własnych kryteriów. Niekoniecznie muszą to być kryteria merytoryczne. Boję się, że będą to głównie możliwości finansowe gminy. Samorządy wiejskie są z reguły biedniejsze od miejskich, więc pracę w wiejskich szkołach podejmować będą nauczyciele, którzy nie znaleźli jej w mieście.
Nauczyciel to człowiek, który pracuje z powołania, poświęca się dla dobra dzieci – to znany slogan. Jednak rzeczywiście, znaczna część nauczycieli traktowała swój zawód jako powołanie. Teraz to się zmieni. Dzięki rewolucyjnym zmianom MEN-u rynek pracy nauczycieli upodobni się do biznesu, gdzie jak powszechnie wiadomo, nie zawsze postępuje się zgodnie z etyką zawodową. Odziedziczone po Karolu Marksie przeświadczenie, że w kapitalizmie etyka jest nie tylko niepotrzebna, ale wręcz szkodliwa, zaczyna wkraczać także w sferę kształcenia i wychowania, co nie wróży nic dobrego.
Odrzucając propozycje pracy, korzystniejsze finansowo, wychodziłem z założenia, że nie liczy się tylko posiadanie dla siebie, ale także dla innych. Niestety, w świetle tej reformy, nie miałem racji. Założenia reformy, które nadal popieram, przybliżające nas do nowoczesnej, jakościowo dobrej szkoły, rozmywają się z powodów finansowych. Bez czynnego udziału nauczycieli i całej społeczności szkolnej reforma pozostanie tylko na papierze. Jeżeli nauczyciele cały swój wysiłek włożą w znalezienie sobie szkoły (gminy), która więcej zapłaci, to na nic nie przyda się reforma programowa. Na nic szczytne cele, przyświecające autorom reformy, którzy poświęcili jej ogrom pracy i kawałek swojego życia.
Oczywiście pieniądze są ważne, ale trzeba pamiętać o specyfice oświaty i wychowania. Koszty reformy to także koszty społeczne, których nie da się uchwycić w liczbach i statystykach. Nie da się wyliczyć w złotówkach, zła wyrządzonego przyszłym pokoleniom Polaków.

Prawie w każdej wypowiedzi czy publikacji na temat reformy oświaty pada słowo „rodzice”. Wynika z tego, że rodzice uzyskali naprawdę ważny głos w sprawach swoich dzieci oraz są równorzędnym partnerem dla samorządów i dyrektorów szkół. Ale czy tak jest naprawdę?
Rozdział 4 ustawy o systemie oświaty jest w gruncie rzeczy zapisem fikcyjnym. Opisane w tym rozdziale różnego rodzaju rady oświatowe straciły na aktualności w momencie przejęcia oświaty przez samorządy terytorialne. Istnienie tych rad jest niepotrzebne i w ogóle nie będą one funkcjonowały.
Rady rodziców nie są wyposażone w uprawnienia stanowiące - mogą jedynie opiniować, wnioskować lub wypowiadać się – tylko, że nic z tego nie wynika. Nie chodzi mi o to, by określać jak szerokie pole stanowienia ma być w rękach rodziców. Chodzi o to, żeby jakiś element życia szkoły i życia oświaty na wyższym szczeblu nie mógł być uruchomiony bez decyzji rodziców.
Wiem, z własnego doświadczenia, jak zmieniał się zakres i wpływ rodziców na to wszystko co się w szkole dzieje. Można dzisiaj z całym przekonaniem stwierdzić, iż podmiotowość rodziców w zreformowanej szkole uległa ewaluacji. To oni decydują w głównej mierze, kto wobec ich dzieci świadczy usługi edukacyjne oraz mają wpływ na poziom świadczonych usług. Na przykładzie Rady Rodziców działającej w mojej szkole muszę przyznać, iż rodzice są zawsze przeze mnie traktowani po partnersku i opinie wyrażane prez nich są zawsze brane pod uwagę, co wiąże się z wpływem na funkcjonowanie szkoły.
Rada Rodziców włącza się czynnie w życie szkoły w szeroko pojętym aspekcie wychowawczym, jest inicjatorem bardzo ciekawych przedsięwzięć, •w których biorą udział uczniowie i nauczyciele. Wydaje mi się, że procedura powoływania reprezentacji rodziców powinna być uregulowana bardziej szczegółowo, jeśli ma być rzeczywistą reprezentacją społeczności szkolnej.

Założenia reformy systemu edukacji są generalnie słuszne, gdyż chodzi w tym wszystkim o to, aby poziom edukacji, który decyduje o rozwoju całych społeczeństw doprowadzić do odpowiednich standardów, które obowiązują w krajach wysoko rozwiniętych. Problem w tym, iż te szczytne założenia wymagają od wszystkich osób odpowiedzialnych za realizację reformy konsekwencji w jej realizacji oraz racjonalnych nakładów finansowych na oświatę.
Należy również bardzo ostrożnie podchodzić do spraw związanych z racjonalizacją sieci szkół, szczególnie wiejskich, gdyż trzeba pamiętać, że szkoła na wsi to nie tylko instytucja realizująca cele oświatowe państwa, lecz również nie mniej ważny ośrodek kulturotwórczy. To szkoła bez papierosów, narkotyków, alkoholu i przemocy.
Na przykładzie mojej szkoły, choć urodziłem się i mieszkam w mieście, twierdzę, że mamy lepszą kadrę nauczycielską, lepsze wyposażenie, lepsze kontakty z pozaszkolnymi instytucjami edukacji i kultury niż wiele szkół miejskich. Nasi uczniowie nie są ani lepiej, ani gorzej przygotowani do nauki w szkole ponadgimnazjalnej. Jedyne, co odróżnia naszych uczniów od uczniów z dużych szkół, to zaniżona samoocena, ale to już wynik polityki oświatowej państwa i mass mediów, które utwierdzają nasze dzieci w tym przekonaniu. Jest jednak coś, czego nie wykształci żadna szkoła miejska – to istotny jakościowo pozytywny stosunek do świata przyrody. Tego nie zapewnią żadne rozporządzenia i zapisy w ustawach.
Koneck 2001r.

mgr Dariusz Wochna, dyrektor Zespołu Szkół w Konecku.

 

 

 

 

Copyright ©2002 q4.pl